(061) 827 08 62 Ilona Fliger
(061) 827 08 61 Monika Werner
(061) 827 08 63 Dagmar Grudziński
Esben i duch dziadka
Załączniki
Opis szczegółowy
NAKŁAD WYCZERPANY
Był sobie chłopiec, który miał na imię Esben i miał dziadka, którego nazywał Dziadkiem. Ale wszystko się zmieniło. To znaczy - nadal nazywał dziadka Dziadkiem, ale przyszedł czas, gdy go stracił, ponieważ Dziadek nagle zmarł nagle na ulicy. Mama Esbena twierdzi, że stał się aniołem, ojciec mówi, że dziadek obrócił się w proch. Jednak żadne z nich nie ma racji, po- nieważ pewnej nocy dziadek nagle pojawia się, siedząc na komodzie w pokoju Esbena i wpatruje się w ciemność... Książka przeznaczona jest dla dzieci i dorosłych, w piękny i prosty sposób uczy, jak pogodzić się ze stratą najbliższej osoby.
Recenzje
_____________________________
- http://www.junior.reporter.pl/ksiazki/recenzje/?txt=archiwum/261
- http://poleczkazksiazkamibeel2.blox.pl/2009/03/Esben-i-duch-dziadka-Kim-Fupz-Aakeson-Eva-Eriksson.html
- http://zaczytani.blox.pl/2011/10/Kim-Fupz-Aakeson-Eva-Eriksson-8222Esben-i-duch.html
- http://www.edupress.pl/pdf/artykuly/Biblioteka_04_2010.pdf
Recenzja z serwisu Merlin.pl
Marzena Kowalska 2006-03-16
Śmierć w duszy dziecka
Często bardzo trudno nam wyjaśnić dziecku, dlaczego ktoś odszedł, dlaczego nigdy już nie zobaczą ukochanej babci czy dziadka, nie spotkają cioci czy też przyjaciela. Nie potrafimy wyjaśnić mu zawiłości śmierci w taki sposób, by mały człowiek był w stanie nie tylko ją zrozumieć, lecz przede wszystkim nie wyrzucał sobie, iż to, co się wydarzyło, jest jego winą. Tutaj z pomocą przychodzą nam takie opowieści jak „Oskar i pani Róża” czy „Maleńki król Grudzień”. Ale najbardziej dobitną i wyraźnie skierowaną w stronę małego dziecka, jest opowieść: „Esben i duch Dziadka”. Prosta i zwięzła, nie tylko zachwyca, (ale też i nie straszy) rysunkami, lecz przede wszystkim opowiada historię chłopca. Chłopca, którego Dziadek zmarł. Odszedł od niego, lecz nie na długo. Odszedł, by powrócić, by wyjaśnić nie tylko tajemnicę samej śmierci, odejścia i smutku, które ono rodzi, lecz przede wszystkim uświadomić istotę pożegnania i koniecznej żałoby. Pozwolenia sobie na żałość i smutek, a nawet łzy. Bardzo łatwo powiedzieć drugiej osobie, że to czas wyleczy wszystkie rany. Ale tak nie jest. Czas nie zmywa bólu, lecz tylko pozwala się przyzwyczaić do samotności. To potrafią sobie uświadomić dorośli, ale jak wyjaśnić to dziecku? Ogarniętego nie tylko smutkiem samotności, czującym nawet, że zostało porzucone, lecz przede wszystkim nie rozumiejące, że człowiek może żyć, a potem już nie. Przecież nawet dorośli, tak naprawdę nie do końca są w stanie przyjąć śmierć. Mają wiedzę, ale gdy staje ona w sprzeczności z uczuciami, nawet ci, którzy powinni oferować siłę, nie potrafią jej w sobie odnaleźć. Przyznam, że oczarowała mnie ta zwykła, prosta choć bardzo szczera, opowieść o śmierci. Co dziwne, nie przeraziła, nawet nie wymusiła łez, ale za to dała drobinę siły, która może się kiedyś przydać. Oby jak najpóźniej. Myślę, że warto mieć tę opowieść w swojej biblioteczce, gdyż tak jak życie, tak i śmierć nas kiedyś dopadnie. Niezależnie od tego, czy będziemy wtedy rodzicami i sami zostaniemy zmuszeni do zmierzenia się ze strachem, czy też jeszcze dziećmi, autorzy tej pozycji, czytelnikowi w każdym wieku darują siłę i zrozumienie. Pozwalają nie tylko zmierzyć się z własnym strachem, zrozumieć sposób odbierania tego uczucia przez innych, ale też uzmysławiają łagodność, która może i powinna się z tym wiązać. Łagodność pozwolenia sobie na smutek oraz żałość. A przede wszystkim konieczność pożegnania.








